6 listopada 2016

Róże na miodowym aksamicie

Drodzy czytelnicy,
był post wczoraj, będzie i dziś; w końcu trzeba nadrobić zaległości. Początek listopada jest dla Nas zawsze bardzo pracowity, ponieważ od kilku lat sami wykonujemy wszystkie wiązanki na groby zmarłych. Wiąże się to z wyprawą do lasu w poszukiwaniu gałązek, czasem zdarza się także farbowanie suszonych kwiatów i innych naturalnych rzeczy, które można wykorzystać do wiązanek. Wszystko to pochłania bardzo dużo czasu, dlatego w tym okresie nie pojawiały się nowe wpisy. Teraz wszystko wraca do normy i będziemy na bieżąco dodawać nowe posty. Zapraszamy :)


Dziś pokazujemy Wam gorset haftowany na aksamicie w kolorze miodowym. 


Wzór jest starodawny co oznacza, że jest bardzo duży i pokrywa niemal całą powierzchnię hafciarską. Przedstawia on, według Nas, większy na plecach i mniejsze z przodu krzewy różane. Łodygi są grube, a liści jest całe mnóstwo.


Róże zostały wyhaftowane w trzech odcieniach różu: ciemnym, jasnym i pośrednim. Tak samo jest w przypadku pąków.



Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.

5 listopada 2016

Zakupy hafciarsko-papiernicze

Kochani czytelnicy,
pora na długo wyczekiwany przez Was post z zakupami. Troszkę zajęło to czasu nim wszystkie paczki do mnie dotarły, ale w końcu się doczekałam i mogę pochwalić się zdobyczami. Chętnych i ciekawych zapraszam do lektury :)


Zanim jednak przejdę do prezentacji, chciałabym bardzo podziękować za wszystkie dotychczasowe komentarze pod postami. Motywują one do dalszych prac i dodają siły do działania. Miło Nam również za każdym razem, gdy ktoś zostaje z Nami na dłużej. Myślę, że nie będzie to postrzegane negatywnie jeśli pochwalę się, że do tej pory Naszego bloga odwiedziliście ponad 10 000 razy. DZIĘKUJEMY :)
Zachęcamy Was także do aktywności na swoich bloga, ponieważ szykujemy pewną niespodziankę. To czy stanie się ona Waszą własnością będzie zależało w dużej mierze od Was samych, dlatego publikujcie nowe wpisy, bądźcie aktywni. Więcej szczegółów zdradzimy zaraz po świętach ;)

Tymczasem na początek rzeczy związane z haftowaniem...
Otóż uzupełniłam swoją kolekcję muliny DMC o kolejnych 50 sztuk. Teraz mam już ponad 270 różnych kolorów. Wśród nich znalazły się kolory niezbędne do wykończenia zawieszek świątecznych, którymi pochwalę się gdy tylko zdobędę odpowiednio sztywny filc. Stąd moja prośba do Was Kochani: jeśli wiecie gdzie mogę kupić sztywny i kolorowy filc o grubości około 2-3 mm, to koniecznie napiszcie.


Poza tym zrobiłam zapas zielonej muliny Ariadna, która jest wykorzystywana do haftu gorsetów i bluzek góralskich. Zamówiłam również kilka paczuszek cekin z myślą o najbliższych projektach, czyli katankach. Na próbę wzięłam też cekiny w kształcie śnieżynek i gwiazdek. Inne przybory, w które się zaopatrzyłam to tasiemki rypsowa i brokatowa oraz sznureczki piekarnicze.


To by było na tyle w kwestii akcesoriów hafciarskich, pora na przybory papiernicze...

Najbardziej udanym zakupem okazała się być tablica Marthy Stewart do bigowania wraz z trymerem. Przyznam się, że była na mojej liście życzeń od maja, czyli od momentu kiedy wykonałam swoją pierwszą kartkę okolicznościową. Już wtedy wiedziałam, że to dopiero początek mojej przygody z cardmaking'iem. Do zestawu zamówiłam skalpel do papieru oraz matę-podkładkę z podziałką. Oczywiście nie mogło też zabraknąć podstawowego materiału do tworzenia kartek, czyli papieru. Wybrałam ten o gramaturze 250 w kolorze kremowym. Zafundowałam też sobie blok papierów kolorowych w odcieniach kremowo-żółtych z myślą o "wkładkach" na życzenia. Kolejnym narzędziem, które nabyłam jest pistolet do kleju na gorąco. Dzięki niemu będę mogła wykonać wiele dekoracji świątecznych, które od dłuższego czasu chodziły mi po głowie. 


Ponadto skusiłam się na naklejki brokatowe, confetti z motywami świątecznymi, ozdobne taśmy klejące oraz klej.


Kochani, to już wszystko co chciałam Wam pokazać. Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu :) Na koniec mam ogromną prośbę: jeśli ktoś z Was jest w posiadaniu fajnego wzorku z motywem świątecznym, który nadaje się na kartkę i co najważniejsze: jego powierzchnia jest cała pokryta krzyżykami, to proszę niech się ze mną podzieli. Znalazłam kilka kawałków białej kanwy, na której była rozrysowana kratka jakimś felernym ołówkiem i cóż, że ołówek się sprał skoro w żaden sposób nie idzie wyprasować tej kanwy, by nie było żadnych zagnieceń. Próbowałam już kilku różnych preparatów do prasowania, ale żaden z nich nie poradził sobie z zagnieceniami. Oczywiście mogłabym po prostu wyrzucić te kawałki, ale to tak jakbym wyrzucała pieniądze w błoto; w końcu zapłaciłam za tą kanwę. Wiem, wiem... kanwa kiepskiej jakości. Jedynym pomysłem, który wpadł mi do głowy to całkowicie zahaftować powierzchnię tkaniny, a że akurat zbliżają się święta padło na motyw bożonarodzeniowy. Liczę na Waszą pomoc :)


Z ostatniej chwili: skusiłam się też na bloki kreatywne, które są teraz dostępne w "owadziej" sieci :) Może kolorystyka nie do końca kojarzy się ze świętami, ale na pewno wykorzystam je także na inne okazje. 


Ponadto kupiłam 3 sztuki duct tape, ozdobny dziurkacz i klej brokatowy.


Dużo tego, ale na wszystko mam pomysł, byle tylko zdążyć przed świętami. Oczywiście wszystkie efekty mojej pracy z udziałem wyżej przedstawionych przedmiotów i akcesoriów będę Wam na bieżąco pokazywać :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.



23 października 2016

Kwieciste poszewki II

Drodzy czytelnicy,
pora na kolejną odsłonę kwiecistych poszewek. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Kwieciste poszewki, które mogliście podziwiać na początku października były w kolorze białym, zaś te przedstawiane dzisiaj w kolorze czarnym. Niby niewielka różnica, bo wciąż jest to kanwa, ale jej kolor zdecydowanie wpływa na odbiór haftu; mianowicie w tej wersji kolorystycznej jednogłośnie bardziej podobają Nam się róże niźli polne kwiaty. Ot taki paradoks zmiany koloru ;) Wprawne oko zauważy także, że same hafty są nieco mniejsze niż w wersji białej, a to za sprawą drobniejszej kanwy: 16 lub 18 ct.

Wiecie już, że z czarnym kolorem nie jestem za pan brat jeśli chodzi o zdjęcia, dlatego musicie mi wybaczyć ich jakość, a właściwie to głębię czerni, M. ;)


Gdy pytaliśmy Was o białe poszewki, większość zdecydowanie była za wersją "polną". Również i teraz jesteśmy ciekawi Waszych opinii, który wzór lepiej wypada na czarnej kanwie, dlatego z niecierpliwością czekamy na Wasze komentarze :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M., M. i S.


PS. Żeby nie było, że pokazuję tutaj tylko prace archiwalne: obecnie rozpoczęłam aż 4 projekty, ale do każdego brakuje mi od 1 do 3 motków muliny :D Zrobiłam całkiem duże zakupy, nie tylko akcesoria do haftowania, ale również sporo artykułów do cardmaking'u. Ja osobiście uwielbiam takie zakupowe posty, bo zawsze można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, zwłaszcza o przyrządach, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia. Jeśli Wy także lubicie takie wpisy, napiszcie w komentarzu, a pokażę Wam w co udało mi się ostatnimi czasy zaopatrzyć, M. :)

17 października 2016

Koralikowo-cekinowy gorset II

Drodzy czytelnicy,
dziś przychodzimy do Was z kolejną wersją gorsetu haftowanego koralikami i cekinami. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Gorset ma być uzupełnieniem zestawu, w skład którego wchodzą: bluzka haftowana ściegiem łańcuszkowym oraz spódnica w tureckie wzory. Wzór należało tak skomponować, by nawiązywał do obu elementów stroju, stąd różnorodność wykorzystanych koralików. Haft powstał na zielonym aksamicie, który jest bardzo trudny do sfotografowania, dlatego bądźcie wyrozumiali w kwestii zdjęć :)

Poniższe zdjęcia pokazują wybrane fragmenty wzoru:


Jeden z tych fragmentów przypomina Nam maskę jakiegoś egzotycznego plemienia z Ameryki Południowej :D Czy Wy też macie takie wrażenie? Dodam, że jest to kwestia przypadku.


Jest to jeden z bardziej barwnych gorsetów jakie wyszły spod Naszych rąk, jeśli chodzi o haft koralikowy. 

Może nie do końca jest to moja bajka, ale skoro klient jest zadowolony, to cóż więcej potrzeba do szczęścia :) M.


Kochani, piszcie co sądzicie o tak barwnym "misz-maszu" koralikowym :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.

9 października 2016

Kwieciste poszewki

Drodzy czytelnicy,
u Nas na Podhalu jest bardzo zimno i wilgotno. Wszędzie zalega cienka warstwa śniegu. Chociaż nic w tym dziwnego, że w październiku pada śnieg, my wolelibyśmy jednak nacieszyć się jeszcze jesienią. Tęskno Nam do cieplejszych dni, dlatego dzisiaj przychodzimy do Was z wiosenno-letnim postem. Zapraszamy do lektury i obejrzenia zdjęć :)



Kiedyś pytaliśmy Was czy macie ochotę obejrzeć Nasze archiwalne prace, które powstały przed założeniem bloga. Oczywiście odpowiedzieliście twierdząco, ale jakoś do tej pory nie było ani okazji, ani czasu by je Wam pokazać. Obecnie panująca aura jakoś nie sprzyja haftowaniu; wpadamy w jakąś dziwną melancholię, z resztą nie tylko my. Wiele obserwowanych przez Nas hafciarek narzeka ostatnimi czasy na brak chęci do tworzenia, a zatem coś musi być w powietrzu. Próbujemy różnych metod zmotywowania się do działania, ale jakoś większego efektu nie widać :/ Dzisiejszy wpis to także swego rodzaju sposób motywacji, nie tylko Nas, ale również i Was, drogie hafciarki. Z jednej strony pokażemy Wam powstałe ponad rok temu poszewki, z drugiej strony widniejący na nich kwiecisty motyw ma na celu dodać Nam wszystkim siły do dalszego haftowania; w końcu zima tuż tuż, a kartki i inne ozdoby świąteczne same się nie zrobią ;)

Wracając do meritum posta... na obu poszewkach "kwitną" kwiaty: na jednej różnokolorowe róże, na drugiej maki, chabry górskie i dzięgle.


Poszewki zostały wyhaftowane muliną Anchor na kanwie (chyba) 14 ct, natomiast tył i podszycie haftu stanowi bawełna, zaś zapięcie guziki. Oba wzory pochodzą z Internetu.

Gdy patrzymy na poszewki od razu robi Nam się jakoś tak weselej, milej i intensywniej zaczynamy myśleć o kolejnych projektach. Mamy nadzieję, że Wy również nabierzecie więcej chęci i siły do dalszego haftowania, w końcu jesień to czas, gdy prac ogrodniczych jest coraz mniej, a więcej czasu możemy spędzać w domu. Warto ten czas wykorzystać na haftowanie, czy też inne prace rękodzielnicze. Kochani, myślcie pozytywnie i nie dajcie złapać się w sidła melancholii i nostalgii :)

Na koniec kilka zdjęć, które mają Was utrzymać w pozytywnym myśleniu i działaniu.


Kochani, czekamy na Wasze opinie co do poszewek; koniecznie napiszcie, która bardziej Wam się podoba: "różana" czy "polna". No i twórzcie :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M., M. i S.


PS. U mnie w ogrodzie na prawdę zalega śnieg, ale kwiaty dzielnie z nim walczą, chociaż niektóre z nich doznały całkiem poważnych obrażeń, M. :)



3 października 2016

Jesienna bluzka II

Kochani czytelnicy,
był już post o jesiennym gorsecie i jesiennej bluzce, pora na kolejny. W dzisiejszym zobaczycie inną wersję jesiennej bluzki. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



W czym tkwi różnica? Przede wszystkim w kolorze tkaniny; tym razem jest to bordowy szyfon. Jeśli kolor bordowy, to wino, jeśli wino, to dojrzałe winogrona, jeśli winogrona, to jesień. Kolor ten wybrała sama klientka. Wzór także różni się od poprzednich projektów, choć na pierwszy rzut oka wcale tego nie widać, a to za sprawą tych samych elementów, ułożonych jednak w zupełnie inną kompozycję. Wprawne oka zauważy, że nie ma tutaj jarzębiny, kłosów zbóż i drobnych kwiatuszków tzw. "wypełniaczy". Wszystkie pozostałe elementy jak maki, słoneczniki, chabry i bratki występują w większych ilościach.

Nie ma się co tutaj więcej rozpisywać, obejrzyjcie zdjęcia poszczególnych elementów wzoru:



Mamy nadzieję, że lubicie takie jesienne klimaty. Dla Nas jesień to ulubiona pora roku. 

Na koniec zdjęcie całej łąki :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.

25 września 2016

Rudzik z jarzębiną cz. 3

Kochani czytelnicy,
wiem jak bardzo oczekiwaliście rudzika, dlatego dziś pokażę go w pełnej krasie. Na początku chciałam Wam jednak podziękować za wiele pozytywnych komentarzy pod postami dotyczącymi rudzika. Nie sądziłam. że będzie on aż tak wyczekiwany. Haft ukończyłam około 3 tygodni temu, jednak dużo czasu spędzanego w pracy uniemożliwiało mi pokazanie efektu końcowego. Zapraszam, obejrzyjcie mojego, jakże jesiennego rudzika :)



Mam wrażenie, że poniekąd mam jakiegoś pecha w czasie haftowania; zawsze coś się u mnie dzieje ;) Otóż, kiedy ostatnio pokazywałam Wam mniej więcej w połowie wyhaftowanego rudzika, nabrałam dużych chęci, by szybko go skończyć. Duża zasługa w tym Was, którzy motywowaliście mnie do dalszej pracy. Kiedy w końcu po kilku dniach skończyłam rudzika, od razu chciałam zrobić sesję zdjęciową i napisać nowy post, ale okazało się to nie lada wyzwaniem z powodu... jarzębiny. Tak, jarzębina, którą chciałam wykorzystać do zdjęć była nie do zdobycia. Głównymi sprawcami jej zniknięcia były kwiczoły, które całymi stadami pałaszowały w okolicy wszystko co się tylko dało, w tym jarzębinę. Ptaki te po prostu przygotowywały się na zimę. Cóż, jedyne co mi w takiej sytuacji pozostało, to wybrać się na dłuższy spacer i z nadzieją szukać choćby jednego grona jarzębiny. Efekt moich leśnych wędrówek oceńcie już sami :)

Sam proces haftowania był nawet przyjemny, no może z wyjątkiem haftowania konturów jarzębiny. Len, na którym pracowałam ma równy i jednocześnie bardzo gęsty splot, dlatego i krzyżyki są równe, ale jednocześnie bardzo małe; mają wymiary 2 mm na 2 mm.

Poniżej możecie zobaczyć zbliżenie na rudzika i jarzębinę:


Kochani, w niedalekiej przyszłości planuję jeszcze pokazać Wam gotową poszewkę na poduszkę, na pewno przed Bożym Narodzeniem. Cały czas szukam sklepu, który będzie bogaty w wybór sznurków do wszywania, ale póki co natrafiam na pojedyncze sztuki w podstawowych kolorach, a potrzebuję czegoś zupełnie w innym kierunku.

Koniecznie napiszcie, czy rudzik spełnił Wasze oczekiwania i wyobrażenia, bo moje z pewnością :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.