Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszewka na poduszkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszewka na poduszkę. Pokaż wszystkie posty

3 sierpnia 2017

Gąski cz. 2

Najdrożsi,
dziś chcę pokazać Wam drugą z trzech gąsek. Zapraszam :)


Wspólnie z mamą dziękujemy za wszystkie komentarze pod ostatnim postem, czyli strojem ślubnym Kasi. O ile wszystkie komentarze udało się opublikować i przeczytać, to na odpowiedzi najzwyczajniej w świecie zabrakło Nam czasu, dlatego D Z I Ę K U J E M Y.

Pora na gąski...

Mucha też była ciekawa obu gąsek :)

Biała gąska przez ponad miesiąc,
 była samotna, cierpliwie czekając.
Teraz ma towarzyszkę - siwą gąską. 
Obie gęgają głośno: "Gdzie jesteś trzecia gąsko?"
Z oddali słychać: "Zmierzam do was beztrosko..."


Na dziś to tyle. Pogoda za oknem dopisuje, więc zmykam do lasu zbierać maliny na zimowe soki :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

15 czerwca 2017

Gąski

Najmilsi czytelnicy,
wracam po urlopie :) Blog czeka i mam nadzieję, że i Wy czekacie :)

Wiecie doskonale, że jestem ogromną fanką ptasich wzorów, jeśli chodzi o haft krzyżykowy. Nie tak dawno prezentowałam Wam stadko śnieżnobiałych gąsek i tak bardzo motyw ten przypadł mi do gustu, że postanowiłam wyhaftować kolejne. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do obejrzenia jednej z gąsek :)



Jako tkaninę do haftu wybrałam ponownie len w kolorze naturalnym; dokładnie ten sam, na którym powstało śnieżnobiałe stadko. Jest to polski len o nieznanej mi ilości ściegów; po prostu fajny len, na którym dobrze się haftuje :) Teraz, gdy mam już wyhaftowaną jedną gąskę, uważam, że mogłam wybrać inny kolor tkaniny, bo szare odcienie mulin i szary len za bardzo się zlewają przez co gąski są nieco słabo widoczne. Oczywiście mogłam najpierw przymierzyć muliny do lnu, ale z racji, iż nie miałam większości kolorów zaczęłam haftować tymi, które miałam. Tak to jest, gdy człowiek jest w gorącej wodzie kąpany i chciałby szybko zacząć haftować. No cóż, następnym razem nim zacznę nowy projekt wpierw skompletuję wszystkie muliny i sprawdzę jak będą prezentować się na wybranym kolorze materiału. W każdym razie gąski i tak będą mi się podobać, już ja to wiem ;)


Do haftowania użyłam muliny DMC oraz zamiennie Anchor. Zawsze, gdy przymierzam się do haftowania najpierw wybieram mulinę DMC, ale gdy brakuje mi kolorów, a wzór posiada rozpiskę na inne palety jak np. Anchor czy Madeira, sięgam i po te muliny. W przypadku tytułowych gąsek zabrakło mi również kolorów z Anchor :( O tym, że pasmanterie w Zakopanem rzadko uzupełniają braki w kolorach, to już wiecie, dlatego moja pierwsza gąska powstawała dosyć długo. Całe stadko będzie pod względem kolorystycznym mieszanką palet DMC i Anchor. Póki co pierwsza gąska wygląda całkiem w porządku :)


Wzór pochodzi ze strony www.liveinternet.ru.


Wkrótce pojawi się kolejna gąska, a tymczasem do rozdzielenia kolnej nitki :)


M.


PS. Kochani, ogromna prośba do Was: doradźcie mi jaki rodzaj tkaniny (np. len obrazkowy itp.) i kolor wybrać do haftowania wzorów Piotrusia Królika? Chcę wyhaftować kilka wzorów, a później je oprawić jako obrazy. Chciałabym, żeby tło było neutralne, ale nie białe. 


Liczę na Waszą pomoc :)

17 maja 2017

Patchwork'owe poszewki na poduszki z królikami cz. 2

Drodzy czytelnicy,
wiem, że Wielkanoc była miesiąc temu, ale chcę Wam pokazać poszewki z królikami, które o dziwo udało mi się uszyć jeszcze przed świętami, a że czasu na pokazanie ich w pełniej krasie zabrakło to już inna historia. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



Wszelkie informacje na temat wzoru, tkaniny i mulin znajdziecie w pierwszej części wpisu. 

Oczywiście poszewki, by nie powstały, gdyby nie pomoc mamy, która wszywała zamki <3 Sama nie czuję się jeszcze na siłach, by robić to samodzielnie.

Obejrzyjcie zdjęcia i koniecznie napiszcie co o nich sądzicie. Zgodnie z Waszymi podpowiedziami króliki otrzymały kokardki :)


Tyle na dziś. Pora nacieszyć się słoneczkiem (czyt. praca w ogrodzie czeka) :)))

Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

27 kwietnia 2017

Poszewka na poduszkę z tulipanem cz. 3

Drodzy czytelnicy,
po prawie roku czekania udało mi się uszyć poszewkę na poduszkę z tulipanem. Zapraszam do lektury :)



Wiem, że baaardzo długo kazałam Wam czekać z ostatecznym efektem, ale przez długi czas nie mogłam znaleźć odpowiedniego koloru wypustki. Odwiedziłam prawie wszystkie pasmanterie i sklepy z tkaninami na Podhalu i w żadnym nie znalazłam wymarzonego odcienia. Odpuściłam całe poszukiwania i zajęłam się innymi projektami. Pewnego dnia, dokupując brakującą mulinę, zapytałam czy mają jakieś wypustki w odcieniach zieleni. Pani miała aż trzy kolory! Nie zastanawiając się ani chwili, kupiłam wszystkie odcienie w ilości na jedną poszewkę. Wiedziałam, że któraś z nich na pewno będzie pasować do tulipana, no i pasowała. Wszystko co było potrzebne do wykończenia poszewki było przyszykowane, ale najzwyczajniej w świecie brakowało mi czasu, by ją uszyć :/ Czy Wy też cierpicie na notoryczny brak czasu? Bo ja zdecydowanie tak. 


Jednym z moich postanowień noworocznych jest ukończenie wszystkich prac rozpoczętych w 2016 roku. Poszewka z tulipanem to jeden z kilku niedokończonych projektów, więc tym bardziej zależało mi, by ją uszyć. Ponadto święta wielkanocne były coraz bliżej i chciałam mieć jakiś wiosenny akcent w domu. Pewnego dnia usiadłam przy maszynie i z pomocą mamy dokończyłam projekt :) Ocenę efektu końcowego pozostawiam Wam. 


Muszę przyznać, że zanim kawałek materiału stał się poszewką, haftowany tulipan nie wzbudzał we mnie zbytnio pozytywnych emocji. Po uszyciu natomiast zaczął mi się bardzo podobać. Jeśli jesteście ciekawi na czym i czym haftowałam tulipana, zapraszam do lektury pierwszej i drugiej części posta.

Tutaj tulipan w całej okazałości :) Z tej serii mam jeszcze wzór na kalię, którą w dalszej przyszłości zamierzam wyhaftować do pary.


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

18 marca 2017

Patchwork'owe poszewki na poduszki z królikami

Najmilsi czytelnicy,
wracam do Was po dłuższej i nieprzewidzianej przerwie. Będzie wiosennie i pastelowo. Zapraszam do lektury :)



Pewnie większość z Was temat Wielkanocy ma już za sobą, co z resztą widać na Waszych blogach. Ja tytułowe wielkanocne poszewki wyhaftowałam w mgnieniu oka jeszcze w lutym, ale brak odpowiednich kolorów tasiemek skutecznie odwlekł publikację wpisu. Zacznijmy jednak od początku...


Jakiś czas temu trafiłam na blog Luli, który od razu przypadł mi do gustu, chociaż jest prowadzony w niezrozumiałym dla mnie języku włoskim. Urzekła mnie jego prostota oraz minimalizm, zarówno w kwestii treści wpisów jak i zdjęć, a także wzorów. Luli zamieszcza i udostępnia swoje wzory, które charakteryzuje umiar i przejrzystość w formie oraz niewielka liczba kolorów. Jak dla mnie: super! Króliki goszczące na moich poszewkach (a raczej kwadratach) również pochodzą z bloga Luli. Wzór jest bardzo uniwersalny, gdyż można go wyhaftować dosłownie każdym kolorem według własnego uznania. Ja zdecydowałam się na kolory pastelowe: biały, jasnoróżowy i jasnoszary. Skąd wybór takich kolorów? Otóż udało mi się kupić mój ulubiony i chyba wszystkim dobrze już znany słowacki len syntetyczny. Kolor ten nie prezentował się najlepiej w towarzystwie mocnego fioletu, granatu i czerwieni na półce w sklepie, ale wyobraziłam go sobie w zestawieniu właśnie z bielą i szarością, które miałam już w domu. Zaryzykowałam i przyznam nieskromnie, że to trio kolorystyczne to strzał w 10, przynajmniej dla mnie. Żaden z tych kolorów nie dominuje, wszystkie są równie piękne. 


Co do nici... biała i szara mulina to Ariadna, zaś różowa Anchor. Dobierałam je sama i choć pomyślicie, że przecież to banalnie proste, to ja wcale tak nie uważam, no może nie akurat w tym przypadku, ale na pewno gdy dobiera się większą ilość kolorów. Ostatnio znalazłam w sieci fajny wiosenny wzór, nawet udało mi się przyporządkować w miarę pasujące kolory i nagle... przypadkowo zmniejszyłam sobie jasność ekranu i... cała praca poszła na marne. Wiem, wiem, mało kto by się tym przejął, ale ja to ja i tak już mam, że jak coś popsuje mi całą pracę, to potrzebuję sporo czasu żeby do tego wrócić. Domyślacie się pewnie, że nie wzięłam się za nowy haft, tylko zaczęłam zadawać sobie głupie i niepotrzebne pytania: ale jak to? dlaczego? czemu akurat teraz? Całe to filozofowanie nad tematem koloru nici a jasnością ekranu sprawiło, że z powrotem schowałam muliny do pudełek :/ Teraz oczywiście żałuję, bo wystarczyło wrócić do poprzedniego stanu ekranu i zabrać się za haft, no ale co zrobić, gdy twój pedantyzm bierze górę? Nic. Co najwyżej odczekać kilka dni i ponowić próbę. Oczywiście do dziś dnia tego nie zrobiłam; najwyraźniej potrzebuję jeszcze trochę czasu...

Wracając jednak do tematu królików... haftowało się je łatwo, szybko i przyjemnie. Nasunął mi się pomysł, by coś dodać od siebie i postanowiłam dorobić im małe kokardki. Tasiemek satynowych u mnie sporo, ale białej i szarej nie znajdziesz, więc konieczna była wizyta w pasmanterii. Gdy już przygotowałam wszystkie kokardki i przymierzyłam je do królików przyszła wielka chwila zawahania; przyszywać je czy nie? pasują czy nie? Kochani, pomóżcie i napiszcie czy króliki lepiej wyglądają z kokardkami czy może jednak bez. Mi podobają się i takie, i takie, i nie potrafię się zdecydować :/ Dla ułatwienia zrobiłam zdjęcia porównawcze:


Tutaj zbliżenie na haft:


Kochani, jak tylko podejmę decyzję co z kokardkami od razu zabieram się za szycie poszewek. Ostatnimi czasy szyję ręcznie zawieszki bożonarodzeniowe, które skończyłam haftować prawie rok temu :O Jak widać niektóre projekty wymagają większego nakładu czasu i pracy ;) W każdym razie co miałam doszyć lub przyszyć do zawieszek jest już zrobione, jedna nawet jest już gotowa, ale pokażę je Wam dopiero, gdy skończę wszystkie.

Na dziś to tyle. Oczywiście dziękuję, również w imieniu dużej M. za wszystkie Wasze komentarze pod ostatnim postem, a właściwie to pod wszystkimi opublikowanymi do tej pory postami :))) Motywują, że hej :)))
Na zakończenie jeszcze jedno zdjęcie z królikowej sesji:


Do rozdzielania kolejnej nitki :)


M.

17 lutego 2017

A gaggle of geese

Kochani czytelnicy,
wiem, wiem... ostatnio u mnie cisza, ale tak to jest, gdy pracy dużo, a ręce tylko dwie. Dziś pokażę Wam bardzo prosty haft, który wykonałam jeszcze w grudniu zeszłego roku. Zainteresowanych zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



A gaggle of geese, czyli stado gęsi znalazłam całkiem przypadkiem, przeglądając Internet. Wzór od razu bardzo mi się spodobał, w końcu są to ptaki, a tych jestem ogromną fanką. Zgodnie z "przepisem" i ja mam zamiar wykorzystać ten haft do uszycia poszewki na poduszkę. Muszę najpierw wybrać się na jakieś zakupy materiałowe, bo pustki w szufladach są ogromne.
A... wzór gąsek można znaleźć w Cross Stitch Collection Issue 254 October 2015.


Gąski haftowałam na lnie naturalnym w kolorze szarym jedną nitką muliny Ariadna (biały) i DMC. A propos lnu... nigdy nie haftowałam na lnie firmy Zweigart i mam przeogromną ochotę w końcu go przetestować. Gdybyście mieli polecić mi jakiś uniwersalny odcień, jaki by to był? Pytam, bo widziałam na wielu Waszych blogach różne kolory, każdy piękny i nie umiem się zdecydować, który zamówić. Jestem wielce zauroczona tym w kropki: Belfast Petit Point, ale stwierdziłam, że nadaje się on raczej na hafty zimowe, a od tych mam zamiar nieco odpocząć, w końcu wiosna zbliża się coraz większymi krokami. Nie żeby znudził mi się mój pasmanteryjny len na metry: ma piękny kolor, równy splot, krzyżyki są równe, tylko chciałabym spróbować czegoś nowego :)


Na dziś to tyle, mam nadzieję, że gąski przypadły Wam do gustu, a już wkrótce kolejna porcja góralszczyzny, tym razem haftowanej nićmi. Dla zwyciężczyń konkursu mam informację, iż paczki prawie są już w 100% skompletowane i tak jak obiecałam zostaną wysłane do końca lutego :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

15 grudnia 2016

Świąteczne poduszki i wianuszki

Najdrożsi czytelnicy,
miało być szybkie tempo z postami, niech i więc będzie. Pora pokazać Wam coś innego niż tylko kartki, choć tych jeszcze Wam nieznanych jest całkiem sporo, ale o nich w kolejnym wpisie. Dzisiaj pokażę jakie poszewki na poduszki i wianki udało Nam się przyszykować razem z mamą na Kiermasz Bożonarodzeniowy. Ciekawych zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



Na początek poszewki... Już kilka miesięcy temu zaglądałyśmy do różnych pasmanterii w poszukiwaniu tkanin we wzory świąteczne. Wiem, wiem... Może się to wydawać lekko dziwne i przesadne, by na wiosnę lub w lecie szukać materiałów ze śnieżynkami i gwiazdkami, ale muszę Wam powiedzieć, że na prawdę warto. Większość sklepów raczej ich nie eksponuje i nie wystawia do wglądu no bo jak to...? zima w lecie? kto w ogóle szuka takich tkanin w tym okresie? Często jest tak, że z poprzedniego sezonu nie zostaje wiele metrów materiałów, a wręcz jakieś 1-2 metrowe skrawki albo i krótsze, których sklepy chcą się pozbyć, mocno obniżając cenę. Tym sposobem udało Nam się zdobyć kilka rodzajów tkanin, z których powstały poszewki. Pewna część zaś została uszyta z materiałów z recyklingu; możecie się domyślać skąd pochodzą ;)

Tak prezentują się gotowe poszewki (wybaczcie za zdjęcia, ale nie miałam czasu na aranżację):
Białe śnieżynki
Złote gwiazdki
Serduszka
Skrzaty
Gnomy
Tasiemkowe serca

Część poszewek jest zapinana na guziki, część na zamki.


Pora na wianki... Łącznie udało nam się zrobić 4 wianuszki: 2 małe i 2 duże. Z racji, iż lubimy naturalne ozdoby, dlatego do ozdabiania wianków wykorzystałyśmy: taśmę jutową, plasterki suszonych pomarańczy i cytryn, laski cynamonu, szyszki sosnowe, gwiazdki z pomarańczy i brzozy, anyż oraz bombki z białych kłączy. Dodatkowo użyłyśmy kilku szklanych bombek.

Gotowe wianuszki:


Kochani, tyle na dziś, a wkrótce kolejna porcja kartek. Podzielcie się z Nami opiniami na temat dzisiejszych produktów :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.


PS. PRZYPOMNIENIE: poszewki i wianuszki oraz inne ozdoby można nabyć podczas Kiermaszu Bożonarodzeniowego w Gminnym Ośrodku Kultury Regionalnej w Kościelisku przy ul. Nędzy Kubińca 76. Kiermasz trwa od 12 do 21 grudnia, a ozdoby można nabyć od poniedziałku do piątku, w godzinach od 9:00 do 16:00. Zdjęcia wszystkich ozdób wystawionych na sprzedaż znajdziecie na Naszym fanpage na Facebook w albumie "Kiermasz Bożonarodzeniowy 2016". Zapraszamy :)

23 października 2016

Kwieciste poszewki II

Drodzy czytelnicy,
pora na kolejną odsłonę kwiecistych poszewek. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Kwieciste poszewki, które mogliście podziwiać na początku października były w kolorze białym, zaś te przedstawiane dzisiaj w kolorze czarnym. Niby niewielka różnica, bo wciąż jest to kanwa, ale jej kolor zdecydowanie wpływa na odbiór haftu; mianowicie w tej wersji kolorystycznej jednogłośnie bardziej podobają Nam się róże niźli polne kwiaty. Ot taki paradoks zmiany koloru ;) Wprawne oko zauważy także, że same hafty są nieco mniejsze niż w wersji białej, a to za sprawą drobniejszej kanwy: 16 lub 18 ct.

Wiecie już, że z czarnym kolorem nie jestem za pan brat jeśli chodzi o zdjęcia, dlatego musicie mi wybaczyć ich jakość, a właściwie to głębię czerni, M. ;)


Gdy pytaliśmy Was o białe poszewki, większość zdecydowanie była za wersją "polną". Również i teraz jesteśmy ciekawi Waszych opinii, który wzór lepiej wypada na czarnej kanwie, dlatego z niecierpliwością czekamy na Wasze komentarze :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M., M. i S.


PS. Żeby nie było, że pokazuję tutaj tylko prace archiwalne: obecnie rozpoczęłam aż 4 projekty, ale do każdego brakuje mi od 1 do 3 motków muliny :D Zrobiłam całkiem duże zakupy, nie tylko akcesoria do haftowania, ale również sporo artykułów do cardmaking'u. Ja osobiście uwielbiam takie zakupowe posty, bo zawsze można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, zwłaszcza o przyrządach, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia. Jeśli Wy także lubicie takie wpisy, napiszcie w komentarzu, a pokażę Wam w co udało mi się ostatnimi czasy zaopatrzyć, M. :)

9 października 2016

Kwieciste poszewki

Drodzy czytelnicy,
u Nas na Podhalu jest bardzo zimno i wilgotno. Wszędzie zalega cienka warstwa śniegu. Chociaż nic w tym dziwnego, że w październiku pada śnieg, my wolelibyśmy jednak nacieszyć się jeszcze jesienią. Tęskno Nam do cieplejszych dni, dlatego dzisiaj przychodzimy do Was z wiosenno-letnim postem. Zapraszamy do lektury i obejrzenia zdjęć :)



Kiedyś pytaliśmy Was czy macie ochotę obejrzeć Nasze archiwalne prace, które powstały przed założeniem bloga. Oczywiście odpowiedzieliście twierdząco, ale jakoś do tej pory nie było ani okazji, ani czasu by je Wam pokazać. Obecnie panująca aura jakoś nie sprzyja haftowaniu; wpadamy w jakąś dziwną melancholię, z resztą nie tylko my. Wiele obserwowanych przez Nas hafciarek narzeka ostatnimi czasy na brak chęci do tworzenia, a zatem coś musi być w powietrzu. Próbujemy różnych metod zmotywowania się do działania, ale jakoś większego efektu nie widać :/ Dzisiejszy wpis to także swego rodzaju sposób motywacji, nie tylko Nas, ale również i Was, drogie hafciarki. Z jednej strony pokażemy Wam powstałe ponad rok temu poszewki, z drugiej strony widniejący na nich kwiecisty motyw ma na celu dodać Nam wszystkim siły do dalszego haftowania; w końcu zima tuż tuż, a kartki i inne ozdoby świąteczne same się nie zrobią ;)

Wracając do meritum posta... na obu poszewkach "kwitną" kwiaty: na jednej różnokolorowe róże, na drugiej maki, chabry górskie i dzięgle.


Poszewki zostały wyhaftowane muliną Anchor na kanwie (chyba) 14 ct, natomiast tył i podszycie haftu stanowi bawełna, zaś zapięcie guziki. Oba wzory pochodzą z Internetu.

Gdy patrzymy na poszewki od razu robi Nam się jakoś tak weselej, milej i intensywniej zaczynamy myśleć o kolejnych projektach. Mamy nadzieję, że Wy również nabierzecie więcej chęci i siły do dalszego haftowania, w końcu jesień to czas, gdy prac ogrodniczych jest coraz mniej, a więcej czasu możemy spędzać w domu. Warto ten czas wykorzystać na haftowanie, czy też inne prace rękodzielnicze. Kochani, myślcie pozytywnie i nie dajcie złapać się w sidła melancholii i nostalgii :)

Na koniec kilka zdjęć, które mają Was utrzymać w pozytywnym myśleniu i działaniu.


Kochani, czekamy na Wasze opinie co do poszewek; koniecznie napiszcie, która bardziej Wam się podoba: "różana" czy "polna". No i twórzcie :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M., M. i S.


PS. U mnie w ogrodzie na prawdę zalega śnieg, ale kwiaty dzielnie z nim walczą, chociaż niektóre z nich doznały całkiem poważnych obrażeń, M. :)