3 sierpnia 2017

Gąski cz. 2

Najdrożsi,
dziś chcę pokazać Wam drugą z trzech gąsek. Zapraszam :)


Wspólnie z mamą dziękujemy za wszystkie komentarze pod ostatnim postem, czyli strojem ślubnym Kasi. O ile wszystkie komentarze udało się opublikować i przeczytać, to na odpowiedzi najzwyczajniej w świecie zabrakło Nam czasu, dlatego D Z I Ę K U J E M Y.

Pora na gąski...

Mucha też była ciekawa obu gąsek :)

Biała gąska przez ponad miesiąc,
 była samotna, cierpliwie czekając.
Teraz ma towarzyszkę - siwą gąską. 
Obie gęgają głośno: "Gdzie jesteś trzecia gąsko?"
Z oddali słychać: "Zmierzam do was beztrosko..."


Na dziś to tyle. Pogoda za oknem dopisuje, więc zmykam do lasu zbierać maliny na zimowe soki :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

29 lipca 2017

Złotogłowy na ślubie

Kochani czytelnicy,
o tym ślubie można rzec "Ach, co to był za ślub..." Tradycyjne góralskie wesele. Ktoś przecież może powiedzieć, że każde na Podhalu wesele jest tradycyjne. Otóż, nic bardziej mylnego. Czym innym jest tradycyjne wesele, a czym innym stylizowane na góralskie. Oczywiście nie będę tutaj oceniać każdego elementu wesela, lecz skupię się na ubiorze panny młodej, w końcu to jej dzień ;) Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Najbardziej doceniamy w młodych góralkach to, że sięgają do tradycji. Nasza panna młoda poza tym, że zdecydowała się na tradycyjny strój góralski, czyli nietaliowany gorset i spódnicę ponad kostkę, to jeszcze wybrała dokładnie taki sam wzór, jaki do ślubu miała jej babcia. Co prawda kolory zostały zmienione, jednak nadal jest to ten sam wzór przedstawiający złotogłowy. Materiał, z którego został uszyty strój to wełna w kolorze ecru / kości słoniowej. Do haftu użyto muliny Ariadna oraz dla ozdoby koraliki.

Zbliżenia na wzór...


A teraz zdjęcie całości... 

Źródło: www.gorce24.pl
Mam nadzieję, że to zdjęcie będzie dla Was satysfakcjonujące :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.

15 lipca 2017

Z okazji ślubu VI...

Najmilsi,
w końcu mogę Wam pokazać kolejny przykład własnoręcznie robionej kartki ślubnej. Wszystkich ciekawych serdecznie zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



Tak jak to było do tej pory kartka ślubna jest w stylu minimalistycznym pod względem zdobień, ale jeśli chodzi o haft to ten minimalizm wcale taki mini nie jest ;) Przyznam, że trochę poszalałam z ilością informacji na kartce. Dotychczas oprócz motywu kwiatowego pojawiały się na kartkach inicjały nowożeńców, natomiast teraz zdecydowałam się na umieszczenie pełnych imion oraz daty ślubu, a wszystko dlatego, że wybrany przez mnie wzór okazał się bardzo mały.


Haft powstał na lnie syntetycznym w kolorze białym dwoma nitkami muliny DMC.

W sesji wzięły udział suszone pąki róż, gdyż wtedy gdy robiłam zdjęcia róże dopiero zaczęły zawiązywać pączki. Myślę, że godnie zastąpiły żywe kwiaty :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

1 lipca 2017

Jesienny płaszcz z żołędziami

Najdrożsi,
wernisaż wystawy już za nami :) W związku z tym chcemy Wam dziś pokazać projekt archiwalny, bo powstały około dwóch lat temu, ale dopiero teraz pojawiła się okazja, by go sfotografować. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Na początku bardzo dziękujemy właścicielce płaszcza (i nie tylko płaszcza), która zgodziła się go wypożyczyć na czas trwania wystawy :)))

Płaszcz nie tylko z powodu nazwy jest jesienny, ale również z powodu koloru, fasonu i motywu: dłuższy, sięgający powyżej kolan płaszcz w kolorze khaki z motywem żołędzi. Materiał to coś w rodzaju połączenia sukna z polarem. Z resztą sami zobaczcie...


Płaszcz w całej okazałości będziecie mogli zobaczyć w fotorelacji z wystawy wraz z innymi okazami :)

Tyle na dziś, a już wkrótce propozycje strojów góralskich ślubnych - w końcu sezon trwa :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

27 czerwca 2017

Mini zakupy hafciarskie + ZAPROSZENIE

Drodzy czytelnicy,
ostatnimi czasy jakoś mnie tu mało, z resztą nie tylko tu, ale również na Waszych blogach :( Rozpoczęły się wakacje, a dla mnie to czas w większości spędzany w pracy. Będziecie musieli mi wybaczyć mniejszą ilość wpisów oraz nie zawsze pozostawiony ślad na Waszych blogach, choć bardzo będę starać się do Was zaglądać. Mam nadzieję, że po wakacjach wszystko wróci do normy.

Wracając jednak do meritum wpisu... dzisiejszy jest dla tych, którzy lubią oglądać zdobycze innych. Co prawda nie jest ich dużo, ale wszystkich ciekawskich co ostatnimi czasy zakupiłam, zapraszam do lektury :)


Zakupy robiłam z znanej pewnie większości z Was pasmanterii internetowej HaftiX. Do zakupów zmusił mnie głównie brak dwóch mulin DMC do najnowszego projektu, ale o nim na początku lipca. Zależało mi na tym, by przesyłka dotarła szybko, żeby móc dohaftować brakujące elementy wzoru. Drugim niemniej ważnym punktem moich zakupów była tkanina pod Piotrusia Królika. Nie łatwo było zdecydować jaki materiał i kolor wybrać, ale dzięki Waszym podpowiedziom ostatecznie wybrałam len obrazkowy 32 ct w kolorze kości słoniowej. Mam nadzieję, że sprawdzi się jako tło Królika; neutralne, ale nie białe.


Kupiłam również na próbę igły tępe w rozmiarze 26/28 dopasowane do lnu. Przyznam szczerze, że nie wiem czy będę nimi potrafiła haftować, bo nigdy nie używałam tego typu igieł; zawsze sięgałam po zwykłe igły z ostrym końcem. Dodatkowo przeraża mnie wielkość ucha igły - mam wrażenie, że zrobi mi wielką dziurę w tkaninie. No cóż... zobaczymy co z tego będzie :/

W paczce znalazła się także srebrna wstążka, którą zaklepałam sobie na FB (zupełnie za darmo :) oraz mała niespodzianka, czyli metalizowana nitka w kolorze różowym nawinięta na plastikową bobinkę. Tasiemkę z pewnością wykorzystam do tworzenia ozdób na Boże Narodzenie, a różową nitkę do pewnej metryczki.


Ponadto zamówiłam dla mamy srebrny ołówek oraz czerwony grafit do kopiowania wzorów. Mama ciągle szuka nowych sposobów na przenoszenie wzorów, zwłaszcza na tzw. tkaniny wymagające.

W minioną sobotę odwiedziłam Empik w GK celem zdobycia gazetki ProFilo nr 102, gdyż w sklepie internetowym była ona niedostępna. Na moje nieszczęście ProFilo nie było :( Chciałam nawet kupić jakieś inne czasopismo na pocieszenie, ale nie znalazłam nic godnego uwagi, zupełnie nic. Jedyne co kupiłam to dwa opakowania płaskich cekinów w odcieniach zieleni, ale to raczej zakup dla mamy niż dla mnie. Akurat wszystkie cekiny i koraliki są teraz objęte 70% zniżką, więc jeśli ktoś z Was ma po drodze do GK, to warto ją odwiedzić, bo wybór jest na prawdę duży. Jest to świetna okazja dla osób zajmujących się robieniem biżuterii.

To tyle moich hafciarskich zakupów, pora na zaproszenie...

Kochani, razem z mamą chcemy wszystkich Was zaprosić na "Wystawę twórców ludowych z Dzianisza", której wernisaż odbędzie się w najbliższy piątek (30.06.2017 r.) w Centrum Tradycji i Turystyki w Kościelisku przy ul. Nędzy-Kubińca 136. Wystawa potraw do końca sierpnia, będzie można ją obejrzeć od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 16.00. 


Na wystawie będzie można obejrzeć prace m.in. moje, mamy, mojej siostry oraz wielu innych artystów. Tematyka prac będzie rozległa, począwszy od różnych technik haftu, poprzez wyroby kaletnicze aż po snycerskie.

Zatem, jeśli ktoś z Was wybiera się na wakacje do Zakopanego lub okolic, to zachęcam do wstąpienia do CTiT na wystawę :) Dla tych, którym nie uda się dotrzeć, przygotuję fotorelację z wystawy.

Tyle na dziś, do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

15 czerwca 2017

Gąski

Najmilsi czytelnicy,
wracam po urlopie :) Blog czeka i mam nadzieję, że i Wy czekacie :)

Wiecie doskonale, że jestem ogromną fanką ptasich wzorów, jeśli chodzi o haft krzyżykowy. Nie tak dawno prezentowałam Wam stadko śnieżnobiałych gąsek i tak bardzo motyw ten przypadł mi do gustu, że postanowiłam wyhaftować kolejne. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do obejrzenia jednej z gąsek :)



Jako tkaninę do haftu wybrałam ponownie len w kolorze naturalnym; dokładnie ten sam, na którym powstało śnieżnobiałe stadko. Jest to polski len o nieznanej mi ilości ściegów; po prostu fajny len, na którym dobrze się haftuje :) Teraz, gdy mam już wyhaftowaną jedną gąskę, uważam, że mogłam wybrać inny kolor tkaniny, bo szare odcienie mulin i szary len za bardzo się zlewają przez co gąski są nieco słabo widoczne. Oczywiście mogłam najpierw przymierzyć muliny do lnu, ale z racji, iż nie miałam większości kolorów zaczęłam haftować tymi, które miałam. Tak to jest, gdy człowiek jest w gorącej wodzie kąpany i chciałby szybko zacząć haftować. No cóż, następnym razem nim zacznę nowy projekt wpierw skompletuję wszystkie muliny i sprawdzę jak będą prezentować się na wybranym kolorze materiału. W każdym razie gąski i tak będą mi się podobać, już ja to wiem ;)


Do haftowania użyłam muliny DMC oraz zamiennie Anchor. Zawsze, gdy przymierzam się do haftowania najpierw wybieram mulinę DMC, ale gdy brakuje mi kolorów, a wzór posiada rozpiskę na inne palety jak np. Anchor czy Madeira, sięgam i po te muliny. W przypadku tytułowych gąsek zabrakło mi również kolorów z Anchor :( O tym, że pasmanterie w Zakopanem rzadko uzupełniają braki w kolorach, to już wiecie, dlatego moja pierwsza gąska powstawała dosyć długo. Całe stadko będzie pod względem kolorystycznym mieszanką palet DMC i Anchor. Póki co pierwsza gąska wygląda całkiem w porządku :)


Wzór pochodzi ze strony www.liveinternet.ru.


Wkrótce pojawi się kolejna gąska, a tymczasem do rozdzielenia kolnej nitki :)


M.


PS. Kochani, ogromna prośba do Was: doradźcie mi jaki rodzaj tkaniny (np. len obrazkowy itp.) i kolor wybrać do haftowania wzorów Piotrusia Królika? Chcę wyhaftować kilka wzorów, a później je oprawić jako obrazy. Chciałabym, żeby tło było neutralne, ale nie białe. 


Liczę na Waszą pomoc :)

30 maja 2017

Brelok... fiołek

Drodzy czytelnicy,
jakoś brakuje mi w tym miesiącu czasu na blogowanie, dlatego dzisiejszy wpis będzie dotyczył niewielkiego przedmiotu. Chcę Wam pokazać mój sposób na wykorzystanie resztek lnu i kanwy. Zapraszam serdecznie do lektury ☺



Pewnie i Wam zdarzyło się kiedyś, że po wyhaftowaniu wzoru okazało się, że wcale nie jest on wyśrodkowany względem kawałka tkaniny. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak tylko przyciąć materiał tak, by haft znalazł się na środku. Oczywiście maluteńkich kawałków nie warto zostawiać, ale te większe można jeszcze wykorzystać w inny sposób np. na breloki, zakładki lub inne drobne przedmioty i ozdoby.

Z takiego właśnie niewielkiego kawałka lnu powstał tytułowy brelok. Ma on zaledwie 4 cm na 6 cm i świetnie nadaje się do kluczy. Jeśli chodzi o materiał, z którego uszyłam breloczek to jest to len naturalny, dobrze Wam znany ze wcześniejszych wpisów. Haftowałam 1 nitką muliny DMC.


Wzór przedstawiający (na moje oko) fiołka pochodzi z bloga Luli. Odrobinę go uprościłam, gdyż oryginalnie zawierał on także pąk fiołka, który niekoniecznie zmieściłby się na moim kawałku lnu.


Breloczek trafił w ręce sympatycznej Pani o imieniu zaczynającym się na literę B. Mam nadzieję, że prezent przypadł jej do gustu :)))


Mam jeszcze sporo takich skrawków, które właśnie w ten sposób zamierzam wykorzystać, a zatem spodziewajcie się w najbliższym czasie kolejnych wpisów z brelokami. Wzór i muliny już przygotowane ☺

Na dziś to tyle. Czekam na Wasze opinie oraz inne sposoby wykorzystywania takich małych kawałków materiałów.

Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.


PS. Na 99% ulegnie zmianie termin rozpoczęcia SAL-u. Tak się składa, że w czerwcu rozpoczynam urlop i  raczej nie zdążę wszystkiego przygotować :/ W każdym razie wolę Was o tym poinformować wcześniej, niż żebyście mieli być rozczarowani i zawiedzeni. Jedno jest jednak pewne: SAL z pewnością ruszy tylko w późniejszym terminie :) Bądźcie czujni, bo nie znacie dnia ani godziny kiedy zostaną ogłoszone zapisy ;)