27 czerwca 2017

Mini zakupy hafciarskie + ZAPROSZENIE

Drodzy czytelnicy,
ostatnimi czasy jakoś mnie tu mało, z resztą nie tylko tu, ale również na Waszych blogach :( Rozpoczęły się wakacje, a dla mnie to czas w większości spędzany w pracy. Będziecie musieli mi wybaczyć mniejszą ilość wpisów oraz nie zawsze pozostawiony ślad na Waszych blogach, choć bardzo będę starać się do Was zaglądać. Mam nadzieję, że po wakacjach wszystko wróci do normy.

Wracając jednak do meritum wpisu... dzisiejszy jest dla tych, którzy lubią oglądać zdobycze innych. Co prawda nie jest ich dużo, ale wszystkich ciekawskich co ostatnimi czasy zakupiłam, zapraszam do lektury :)


Zakupy robiłam z znanej pewnie większości z Was pasmanterii internetowej HaftiX. Do zakupów zmusił mnie głównie brak dwóch mulin DMC do najnowszego projektu, ale o nim na początku lipca. Zależało mi na tym, by przesyłka dotarła szybko, żeby móc dohaftować brakujące elementy wzoru. Drugim niemniej ważnym punktem moich zakupów była tkanina pod Piotrusia Królika. Nie łatwo było zdecydować jaki materiał i kolor wybrać, ale dzięki Waszym podpowiedziom ostatecznie wybrałam len obrazkowy 32 ct w kolorze kości słoniowej. Mam nadzieję, że sprawdzi się jako tło Królika; neutralne, ale nie białe.


Kupiłam również na próbę igły tępe w rozmiarze 26/28 dopasowane do lnu. Przyznam szczerze, że nie wiem czy będę nimi potrafiła haftować, bo nigdy nie używałam tego typu igieł; zawsze sięgałam po zwykłe igły z ostrym końcem. Dodatkowo przeraża mnie wielkość ucha igły - mam wrażenie, że zrobi mi wielką dziurę w tkaninie. No cóż... zobaczymy co z tego będzie :/

W paczce znalazła się także srebrna wstążka, którą zaklepałam sobie na FB (zupełnie za darmo :) oraz mała niespodzianka, czyli metalizowana nitka w kolorze różowym nawinięta na plastikową bobinkę. Tasiemkę z pewnością wykorzystam do tworzenia ozdób na Boże Narodzenie, a różową nitkę do pewnej metryczki.


Ponadto zamówiłam dla mamy srebrny ołówek oraz czerwony grafit do kopiowania wzorów. Mama ciągle szuka nowych sposobów na przenoszenie wzorów, zwłaszcza na tzw. tkaniny wymagające.

W minioną sobotę odwiedziłam Empik w GK celem zdobycia gazetki ProFilo nr 102, gdyż w sklepie internetowym była ona niedostępna. Na moje nieszczęście ProFilo nie było :( Chciałam nawet kupić jakieś inne czasopismo na pocieszenie, ale nie znalazłam nic godnego uwagi, zupełnie nic. Jedyne co kupiłam to dwa opakowania płaskich cekinów w odcieniach zieleni, ale to raczej zakup dla mamy niż dla mnie. Akurat wszystkie cekiny i koraliki są teraz objęte 70% zniżką, więc jeśli ktoś z Was ma po drodze do GK, to warto ją odwiedzić, bo wybór jest na prawdę duży. Jest to świetna okazja dla osób zajmujących się robieniem biżuterii.

To tyle moich hafciarskich zakupów, pora na zaproszenie...

Kochani, razem z mamą chcemy wszystkich Was zaprosić na "Wystawę twórców ludowych z Dzianisza", której wernisaż odbędzie się w najbliższy piątek (30.06.2017 r.) w Centrum Tradycji i Turystyki w Kościelisku przy ul. Nędzy-Kubińca 136. Wystawa potraw do końca sierpnia, będzie można ją obejrzeć od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 16.00. 


Na wystawie będzie można obejrzeć prace m.in. moje, mamy, mojej siostry oraz wielu innych artystów. Tematyka prac będzie rozległa, począwszy od różnych technik haftu, poprzez wyroby kaletnicze aż po snycerskie.

Zatem, jeśli ktoś z Was wybiera się na wakacje do Zakopanego lub okolic, to zachęcam do wstąpienia do CTiT na wystawę :) Dla tych, którym nie uda się dotrzeć, przygotuję fotorelację z wystawy.

Tyle na dziś, do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

15 czerwca 2017

Gąski

Najmilsi czytelnicy,
wracam po urlopie :) Blog czeka i mam nadzieję, że i Wy czekacie :)

Wiecie doskonale, że jestem ogromną fanką ptasich wzorów, jeśli chodzi o haft krzyżykowy. Nie tak dawno prezentowałam Wam stadko śnieżnobiałych gąsek i tak bardzo motyw ten przypadł mi do gustu, że postanowiłam wyhaftować kolejne. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do obejrzenia jednej z gąsek :)



Jako tkaninę do haftu wybrałam ponownie len w kolorze naturalnym; dokładnie ten sam, na którym powstało śnieżnobiałe stadko. Jest to polski len o nieznanej mi ilości ściegów; po prostu fajny len, na którym dobrze się haftuje :) Teraz, gdy mam już wyhaftowaną jedną gąskę, uważam, że mogłam wybrać inny kolor tkaniny, bo szare odcienie mulin i szary len za bardzo się zlewają przez co gąski są nieco słabo widoczne. Oczywiście mogłam najpierw przymierzyć muliny do lnu, ale z racji, iż nie miałam większości kolorów zaczęłam haftować tymi, które miałam. Tak to jest, gdy człowiek jest w gorącej wodzie kąpany i chciałby szybko zacząć haftować. No cóż, następnym razem nim zacznę nowy projekt wpierw skompletuję wszystkie muliny i sprawdzę jak będą prezentować się na wybranym kolorze materiału. W każdym razie gąski i tak będą mi się podobać, już ja to wiem ;)


Do haftowania użyłam muliny DMC oraz zamiennie Anchor. Zawsze, gdy przymierzam się do haftowania najpierw wybieram mulinę DMC, ale gdy brakuje mi kolorów, a wzór posiada rozpiskę na inne palety jak np. Anchor czy Madeira, sięgam i po te muliny. W przypadku tytułowych gąsek zabrakło mi również kolorów z Anchor :( O tym, że pasmanterie w Zakopanem rzadko uzupełniają braki w kolorach, to już wiecie, dlatego moja pierwsza gąska powstawała dosyć długo. Całe stadko będzie pod względem kolorystycznym mieszanką palet DMC i Anchor. Póki co pierwsza gąska wygląda całkiem w porządku :)


Wzór pochodzi ze strony www.liveinternet.ru.


Wkrótce pojawi się kolejna gąska, a tymczasem do rozdzielenia kolnej nitki :)


M.


PS. Kochani, ogromna prośba do Was: doradźcie mi jaki rodzaj tkaniny (np. len obrazkowy itp.) i kolor wybrać do haftowania wzorów Piotrusia Królika? Chcę wyhaftować kilka wzorów, a później je oprawić jako obrazy. Chciałabym, żeby tło było neutralne, ale nie białe. 


Liczę na Waszą pomoc :)

30 maja 2017

Brelok... fiołek

Drodzy czytelnicy,
jakoś brakuje mi w tym miesiącu czasu na blogowanie, dlatego dzisiejszy wpis będzie dotyczył niewielkiego przedmiotu. Chcę Wam pokazać mój sposób na wykorzystanie resztek lnu i kanwy. Zapraszam serdecznie do lektury ☺



Pewnie i Wam zdarzyło się kiedyś, że po wyhaftowaniu wzoru okazało się, że wcale nie jest on wyśrodkowany względem kawałka tkaniny. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak tylko przyciąć materiał tak, by haft znalazł się na środku. Oczywiście maluteńkich kawałków nie warto zostawiać, ale te większe można jeszcze wykorzystać w inny sposób np. na breloki, zakładki lub inne drobne przedmioty i ozdoby.

Z takiego właśnie niewielkiego kawałka lnu powstał tytułowy brelok. Ma on zaledwie 4 cm na 6 cm i świetnie nadaje się do kluczy. Jeśli chodzi o materiał, z którego uszyłam breloczek to jest to len naturalny, dobrze Wam znany ze wcześniejszych wpisów. Haftowałam 1 nitką muliny DMC.


Wzór przedstawiający (na moje oko) fiołka pochodzi z bloga Luli. Odrobinę go uprościłam, gdyż oryginalnie zawierał on także pąk fiołka, który niekoniecznie zmieściłby się na moim kawałku lnu.


Breloczek trafił w ręce sympatycznej Pani o imieniu zaczynającym się na literę B. Mam nadzieję, że prezent przypadł jej do gustu :)))


Mam jeszcze sporo takich skrawków, które właśnie w ten sposób zamierzam wykorzystać, a zatem spodziewajcie się w najbliższym czasie kolejnych wpisów z brelokami. Wzór i muliny już przygotowane ☺

Na dziś to tyle. Czekam na Wasze opinie oraz inne sposoby wykorzystywania takich małych kawałków materiałów.

Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.


PS. Na 99% ulegnie zmianie termin rozpoczęcia SAL-u. Tak się składa, że w czerwcu rozpoczynam urlop i  raczej nie zdążę wszystkiego przygotować :/ W każdym razie wolę Was o tym poinformować wcześniej, niż żebyście mieli być rozczarowani i zawiedzeni. Jedno jest jednak pewne: SAL z pewnością ruszy tylko w późniejszym terminie :) Bądźcie czujni, bo nie znacie dnia ani godziny kiedy zostaną ogłoszone zapisy ;)

17 maja 2017

Patchwork'owe poszewki na poduszki z królikami cz. 2

Drodzy czytelnicy,
wiem, że Wielkanoc była miesiąc temu, ale chcę Wam pokazać poszewki z królikami, które o dziwo udało mi się uszyć jeszcze przed świętami, a że czasu na pokazanie ich w pełniej krasie zabrakło to już inna historia. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



Wszelkie informacje na temat wzoru, tkaniny i mulin znajdziecie w pierwszej części wpisu. 

Oczywiście poszewki, by nie powstały, gdyby nie pomoc mamy, która wszywała zamki <3 Sama nie czuję się jeszcze na siłach, by robić to samodzielnie.

Obejrzyjcie zdjęcia i koniecznie napiszcie co o nich sądzicie. Zgodnie z Waszymi podpowiedziami króliki otrzymały kokardki :)


Tyle na dziś. Pora nacieszyć się słoneczkiem (czyt. praca w ogrodzie czeka) :)))

Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

7 maja 2017

Ślubny gorset i katanka

Drodzy czytelnicy,
dziś temat ślubny, a dokładniej propozycja gorsetu i katanki. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć :)



Kochani, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze na temat tulipana. Dzięki nim jeszcze bardziej mi się podoba no i motywujecie mnie do dalszej pracy <3 M.


Zanim napiszemy nieco więcej o samym gorsecie i katance chciałybyśmy bardzo podziękować Naszej klientce za zaufanie :) Napisała do Nas na Facebooku, że jest zainteresowana gorsetem ślubnym, a że lubimy wyzwania, zdecydowałyśmy się od razu na realizację zamówienia. Kilka dni później omówiłyśmy szczegóły, a efekty możecie zobaczyć na zdjęciach.


Wzór został narysowany na podstawie koronki. Są to po prostu kwiaty, bliżej nieokreślonego gatunku ;) Na gorset klientka wybrała atłas, zaś na katankę, niezbędną w wiosennej porze roku, sukno.

Tyle na dziś, czekamy na Wasze opinie :)


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.

27 kwietnia 2017

Poszewka na poduszkę z tulipanem cz. 3

Drodzy czytelnicy,
po prawie roku czekania udało mi się uszyć poszewkę na poduszkę z tulipanem. Zapraszam do lektury :)



Wiem, że baaardzo długo kazałam Wam czekać z ostatecznym efektem, ale przez długi czas nie mogłam znaleźć odpowiedniego koloru wypustki. Odwiedziłam prawie wszystkie pasmanterie i sklepy z tkaninami na Podhalu i w żadnym nie znalazłam wymarzonego odcienia. Odpuściłam całe poszukiwania i zajęłam się innymi projektami. Pewnego dnia, dokupując brakującą mulinę, zapytałam czy mają jakieś wypustki w odcieniach zieleni. Pani miała aż trzy kolory! Nie zastanawiając się ani chwili, kupiłam wszystkie odcienie w ilości na jedną poszewkę. Wiedziałam, że któraś z nich na pewno będzie pasować do tulipana, no i pasowała. Wszystko co było potrzebne do wykończenia poszewki było przyszykowane, ale najzwyczajniej w świecie brakowało mi czasu, by ją uszyć :/ Czy Wy też cierpicie na notoryczny brak czasu? Bo ja zdecydowanie tak. 


Jednym z moich postanowień noworocznych jest ukończenie wszystkich prac rozpoczętych w 2016 roku. Poszewka z tulipanem to jeden z kilku niedokończonych projektów, więc tym bardziej zależało mi, by ją uszyć. Ponadto święta wielkanocne były coraz bliżej i chciałam mieć jakiś wiosenny akcent w domu. Pewnego dnia usiadłam przy maszynie i z pomocą mamy dokończyłam projekt :) Ocenę efektu końcowego pozostawiam Wam. 


Muszę przyznać, że zanim kawałek materiału stał się poszewką, haftowany tulipan nie wzbudzał we mnie zbytnio pozytywnych emocji. Po uszyciu natomiast zaczął mi się bardzo podobać. Jeśli jesteście ciekawi na czym i czym haftowałam tulipana, zapraszam do lektury pierwszej i drugiej części posta.

Tutaj tulipan w całej okazałości :) Z tej serii mam jeszcze wzór na kalię, którą w dalszej przyszłości zamierzam wyhaftować do pary.


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M.

21 kwietnia 2017

Lniany gorset z różami i niezapominajkami

Kochani czytelnicy,
zgodnie z zapowiedzią na Facebook dzisiejszy wpis dotyczy gorsetu góralskiego. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do lektury i obejrzenia zdjęć :)



Na początku chcemy jednak wszystkim baaardzo podziękować na świąteczne życzenia. W miarę możliwości starałyśmy się Wam wszystkim odpisywać na Waszych bloga, ale z pewnością nie do wszystkich dotarłyśmy, dlatego przepraszamy. Specjalne podziękowania należą się Asi, która zauroczyła Nas mini przesyłką z kartką robioną wspólnie z jej dziećmi oraz miniaturowym uroczym króliczkiem mieszkającym w marchewce <3 Ten mały, ale jakże miły prezent będziecie mogli zobaczyć na Naszym profilu na Instagramie. 

Wracając do tematu wpisu...
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile kompletów (gorset + spódnica) góralskich ma w swojej szafie góralka z krwi i kości? Odpowiedź jest prosta: nigdy za wiele ;) Dlaczego? Bo okazja do sprawienia sobie nowego stroju zawsze jest; a to impreza okolicznościowa w rodzinie typu ślub, chrzest, komunia; a to odpust i dożynki w parafii; a to występ zespołu regionalnego, do którego się należy. I tak koło się zamyka ;) Często góralki kupują np. samą tkaninę na spódnicę, a później dopasowują do niej gorset. Jeśli żaden nie pasuje, no cóż, trzeba zamówić nowy.

Tytułowy gorset został właśnie zamówiony przez góralkę z krwi i kości, która aktywnie uczestniczy w kulturalnym życiu górali. Zamówienie nieczęste, bo na prawdziwym lnie raczej rzadko haftujemy gorsety, a to dlatego, że góralki (z wyjątkami) uwielbiają przepych i bogactwo barw. Len, na którym powstał haft jest po prostu szary, dla niektórych pewnie smutny i nijaki, a jednak uwydatnia on i eksponuje sam haft jak żaden inny materiał. Stanowi tło dla haftowanych róż i niezapominajek.


Wzór, dostarczony przez klientkę, został zmodyfikowany według jej uznania: układ pozostał ten właściwie ten sam, natomiast zmienione zostały róże i drobne kwiatuszki.


Do rozdzielenia kolejnej nitki :)


M. i M.


PS. Z racji sporego zainteresowania SAL-em ogłaszam: START 1 czerwca 2017. Tego dnia zostaną opublikowane zasady udziału w zabawie, a zatem szykujcie się ;) M.